Praca nakładcza – ciąg dalszy

Pomimo tego, że osoby świadczącej pracę nakładczą nie traktuje się jako pracownika, przysługują jej uprawnienia pracownicze dotyczące między innymi: urlopów macierzyńskich, prac szczególnie uciążliwych dla kobiet. Przy danej formie zatrudnienia obowiązuje minimalna miesięczna ilość pracy, której wykonanie należy do obowiązków wykonawcy. Powinna być ustalona w taki sposób, aby jej wykonanie zapewniało uzyskanie co najmniej 50% najniższego wynagrodzenia. Gdy dla wykonawcy praca nakładcza stanowi wyłączne lub główne źródło utrzymania, ustalona jej ilość powinna zapewnić uzyskanie wynagrodzenia nie mniejszego od najniższego wynagrodzenia.

Dzięki umowie o pracę nakładczą, pracodawca może szybko utworzyć nowe miejsca pracy, dostosowując produkcję do potrzeb rynku. Należy jednak mieć na uwadze, że jest to jedynie produkcja manualna – manufaktura na małą skalę.

Pracodawca musi liczyć się z tym, że umowa ta ma również pewne niedogodności. Nie ma on bezpośredniej kontroli nad pracownikiem, zobligowany jest do dostarczania surowców i materiałów niezbędnych do wykonania pracy, a także do wypłaty wynagrodzenia za czas, w którym wykonanie miesięcznej ilości pracy było możliwe. Natomiast pracownik sam dysponuje swoim czasem. Może także liczyć na pomoc członków rodziny w wykonywaniu czynności. W odróżnieniu od umowy o pracę jest on rozliczany z efektów swojej pracy.

Praca nakładcza powoli zostaje jednak wypierana przez telepracę, nazywaną przez niektórych „chałupnictwem XXI wieku”48. Spowodował to rozwój technologii i wzrost zapotrzebowania na rynku, a przez to i pracodawców.

Zostaw komentarz